Esej historyczno-archeologiczny

Między Pontem a Arkoną

Idol ze Zbrucza i spór o czas, miejsce oraz imię: Światowid czy Świętowit?

Venethi multum ex Sarmatis traxerunt … parafr. za Publiusz Korneliusz Tacyt

Mapa lektury

Spis treści

Wędrówka przez symbole, szlaki i świadectwa łączące świat Pontu z północą Europy.

  1. 01Nota redakcyjna
  2. 02Trzy poziomy, cztery twarze, taneczny korowód
  3. 03Świadectwo dawnej cywilizacji
  4. 04Pont jako korytarz między Południem a Venethami
  5. 05Broń u boku bóstwa
  6. 06Venedi między Pontem a Bałtykiem
  7. 07Światowid czy Świętowit
  8. 08Zbrucz a Arkona – nawet 1200 lat ciągłości i kataklizmów
  9. 09Datowanie: od scytyjskich korzeni do przełomu er
  10. 10Filar świata Venethów
  11. 11Jordanes i późna pamięć o Venethach
  12. 12Nota o literaturze broni scytyjsko–tracko–pontyjskiej
P

Publikacja źródłowa

Tekst opracowany i przekazany do redakcji 6 grudnia 2025 r.

Nota redakcyjna

Pont: W tym opracowaniu oznacza umownie strefę kontaktów wokół Morza Czarnego oraz prowadzące z niej szlaki ku Karpatom i Bałtykowi, Morzu Kaspijskiemu, Azji Środkowej, Kaukazowi, Armenii i Iranowi. Nie jest nazwą Królestwa Pontu. Tak rozumiane pojęcie służy wyjaśnieniu wpływu różnych kultur na formę rzeźby,

Venedi: Związek Wenedów z późniejszymi Słowianami pozostaje dyskusyjny. Tekst przedstawia hipotezę ciągłości.

Datowanie: Wcześniejsze datowanie posągu jest propozycją autora, a nie stanowiskiem dominującym.

Poniższa interpretacja ma charakter hipotezy roboczej autora. Nie rości sobie pretensji do podważania całej dotychczasowej literatury ani rozstrzygania sporów politycznych czy narodowych wokół Idola ze Zbrucza. Jest próbą pokazania, że w świetle znanych form broni pontyjskiej i źródeł antycznych możliwe jest także wcześniejsze, venedyjsko–słowiańskie umieszczenie tego zabytku w czasie i przestrzeni – oparte na analizie broni, ikonografii, źródeł antycznych i średniowiecznych.

Niedługo minie 180 lat od chwili, gdy z nurtu Zbrucza wyciągnięto czterotwarzowy posąg. Jego los od początku nie sprzyjał nauce: nie było porządnego wykopu, nie opisano warstw, miejsce odkrycia nie zostało solidnie zbadane ani zabezpieczone. Sam obiekt najpierw prawdopodobnie długo leżał w ziemi, potem w wodzie, a po wydobyciu pomalowano go farbą olejną. Wszystko to zubaża klasyczne wskaźniki datowania – patynę, naloty, kontekst stratygraficzny. Nic dziwnego, że przyjęła się „bezpieczna” etykieta IX–XI (czasem XII) wieku, bardziej z ostrożności niż z twardych danych.

Dookoła idola narosła gęsta warstwa sporów: czy to w ogóle zabytek „słowiański”, czy nie jest to falsyfikat z XIX stulecia, czy może raczej produkt jakichś „egzotycznych” koczowników – Pieczyngów, Madziarów, Awarów – albo efekt ludowej twórczości „Rusinów” z okresu wczesnoruskiego. Pod znakiem zapytania stawiano także tradycyjne łączenie go ze Świętowitem/Swantewitem z Arkony – według jednych oparte na solidnych przesłankach XIX-wiecznej nauki, według innych będące jedynie romantyczną projekcją. Tymczasem odruchowa reakcja „to na pewno nie Świętowit” często mówi dziś więcej o uprzedzeniach niż o samym znalezisku, bardziej dziwi i każe raczej zadać sobie pytanie komu i dlaczego tak bardzo na tym zależy.

Skoro zawiódł kontekst archeologiczny, pozostaje to, co najtrudniej sfałszować: forma, szczegóły ikonografii i technika. To, co naprawdę widać na rzeźbie – układ trzech poziomów, środkowy pas z postaciami, typ broni, sposób zawieszenia pochwy, kształt czapki – wskazuje datę i przynależność kulturową dużo mocniej niż domysły o tym, kto i w jakim zamiarze posąg wyrzeźbił.

Trzy poziomy, cztery twarze, taneczny korowód

Ilustracja z opracowania

Il. 1. Idol ze Zbrucza – widok górnych stref posągu.

Ilustracja z opracowania

Il. 2. Pełna sylwetka posągu i jego trójdzielny układ.

Ikonografia posągu jest zaskakująco spójna. Całość zorganizowana jest w trzy wyraźne poziomy: górny, środkowy i dolny. W górnej strefie widzimy bóstwo z atrybutami – mieczem, rogiem, koniem. Środkową strefę można interpretować choćby jako postacie ludzkie w ruchu: korowód, procesja, taniec obrzędowy. Dolna – istota podtrzymująca słup, kojarzona z fundamentem, ziemią, podziemiem.

Sam motyw trójdzielnego kosmosu – niebo, ziemia, podziemie – jest uniwersalny: pojawia się od Indii po Europę, a nawet wśród Indian Ameryki Północnej. Nie on sam decyduje o miejscu i dacie zabytku. Oryginalne w posągu jest to, jak ta struktura zostaje wypełniona.

Kluczowy jest środkowy pas. To tu bóstwo „obejmuje” pełne spektrum życia ludzkiego. W jednym poziomie, pojawiają się mężczyzna, kobieta, wojownik. Bez hierarchii, lecz horyzontalny przegląd postaci, nad którymi bóstwo sprawuje opiekę. Zamiast typowej dla Germanów czy Scytów sceny heroicznej z jednym wojownikiem lub sceny batalistycznej mamy równorzędne postacie. Taki obraz jest bardzo „słowiański” w duchu: w święcie uczestniczy się przez taniec, krąg, procesję.

Na samym szczycie widzimy postać o czterech twarzach, zwróconych w cztery strony świata. motyw, który pojawia się u Świętowita z Arkony. Nie musi oznaczać czterech różnych bogów; może być jednym bóstwem obejmującym cały świat.

Tak zarysowana struktura zadziwiająco dobrze współgra z tym, co o religii Słowian mówią średniowieczne źródła. Prokopiusz wspomina o jednym bogu – stwórcy wszechrzeczy lub władcy błyskawic (w zależności od wersji tekstu). Helmold pisze o „bogu bogów” w niebie nad innymi. Saxo Gramatyk opisuje Świętowita z czterema głowami, rogiem, mieczem, świętym koniem, dorocznym świętem po żniwach i częścią podstawy posągu ukrytą pod podłogą świątyni. Jeśli przyjąć, że wiele elementów stanowiło ruchome wyposażenie kultowe – miecz, róg, chorągwie, konie, szaty, ofiary – wówczas strukturalnie “Światowid” / „Swantewit” dają się pogodzić niemal punkt po punkcie. Dolny pas posągu jest wręcz materialnym odpowiednikiem „podziemnej części”, której Saxo fizycznie nie mógł zobaczyć.

Świadectwo dawnej cywilizacji

Ilustracja z opracowania

Il. 3. Stele kurhanowe jako materiał porównawczy dla antropomorficznej rzeźby kamiennej.

Warto jasno powiedzieć: jak na lokalne warunki idol ze Zbrucza jest przejawem wysokiej kultury, uniwersalny bog, władca świata widzialnego i niewidzialnego, przeczący tezie, że Słowianie nie mieli tego typu wierzń. Ma przemyślaną koncepcję przestrzenną – trzy poziomy, cztery strony, wyraźne relacje między przedstawionymi postaciami. Środkowy pas pokazuje świadome zakomponowanie ról społecznych, a nie przypadkowy zestaw figurek. Broń i nakrycie głowy (kapelusz?) to formy, które da się typologicznie rozpoznać.

Nie jest to więc „uproszczony bożek”, ani kopia rzymskiej rzeźby. lecz dzieło zakorzenione w miejscowej tradycji, świadomie korzystające z tego, co nadchodzi z południa: z kręgu Pontus Euxinus, Sarmatów, i świata helleńskiego.

Pont jako korytarz między Południem a Venethami

Przez Pont rozumieć można w tym tekście nie tylko samo Morze Czarne (Pontus Euxinus), ale cały północny i północno-wschodni „korytarz pontyjski”: greckie kolonie nadmorskie (Olbia, Chersonez, Bospor), step północnoczarnomorski od Dniestru po Don oraz przedgórza Kaukazu z ich powiązaniami z Armenią i Iranem. Nie jest to żadne zwarte „imperium pontyjskie”, lecz żywy szlak wymiany – ludzi, koni, broni, technik rzemieślniczych, symboli i idei.

Z tego korytarza wychodzą cztery główne drogi. Pierwsza prowadzi na zachód i północ, przez Karpaty do dorzeczy Wisły i Odry. Tam trafia „pakiet pontyjsko-sarmacki” i styka się z ludnością, którą autorzy rzymscy nazwą Venedi. Druga biegnie ze stepów północnoczarnomorskich ku Morzu Kaspijskiemu: przez okolice Morza Azowskiego i dolnego Donu, dalej otwartym stepem na północ od Kaukazu ku dolnej Wołdze oraz północnym i północno-zachodnim brzegom Morza Kaspijskiego. Był to jeden z podstawowych korytarzy świata scytyjskiego, a później sarmackiego, łączący Pont z ziemiami nadkaspijskimi i szlakami Azji Środkowej. Jego południowe odnogi prowadziły wzdłuż przedgórzy Kaukazu ku Derbentowi oraz przez kaukaskie przełęcze do Armenii i Iranu. Trzecia kierowała się dalej na wschód, ku dolnej Wołdze, strefie uralskiej i środkowoazjatyckiej. Czwarta wiodła na południe, przez Kaukaz i Armenię do Iranu, Górnej Mezopotamii i dalszych szlaków prowadzących ku Indiom.

W tym układzie Kaukaz Północny jest bramą między stepem a Południem, domeną m.in. Alanów; Armenia – górskim „mostem” z własną tradycją polityczną i artystyczną; a Iran – osobnym światem, którego metaloplastyka i ikonografia docierają do strefy pontyjskiej.

Taka mapa kontaktów umożliwia powstanie „hybrydy”, jaką widzimy w rzeźbie: helleńskich i hellenistycznych inspiracji formy i rysunku broni (profil klingi, „dziób” jelca), scytyjsko-sarmackiej i trackiej funkcji (broń jeźdźca, logika zawieszenia pochwy) oraz lokalnej recepcji w strefie Venethów Europy Środkowo-Wschodniej. Tracja, silnie poddana wpływom świata greckiego, nie stoi tu obok Pontu, lecz tworzy jego zachodnie skrzydło. To właśnie z tego obszaru – z dolnego Dunaju i lasostepu scytyjskiego – może pochodzić typ jednosiecznego miecza, przejęty I modyfikowany przez Scytów I Sarmatów, który ostatecznie widzimy u boku bóstwa.

Broń u boku bóstwa

Ilustracja z opracowania

Il. 4. Detal broni wyobrażonej na posągu.

Ilustracja z opracowania

Il. 5. Machaira w greckim malarstwie wazowym – przykład jednosiecznej broni o zakrzywionym profilu.

Ilustracja z opracowania

Il. 6. Proponowane prototypy scytyjskich mieczy jednosiecznych (materiał porównawczy; wg O. Shelekhana).

Na reliefie widać długą, jednosieczną klingę z ostrzem po zewnętrznej stronie łagodnej krzywizny; zakrzywienie pojawia się dopiero w części dystalnej. To profil późno-machairowy, wczesna szabla. Jelec jest asymetryczny, o charakterystycznym „dziobowym” wyciągnięciu po stronie siecznej. Pochwa ma dwa małe prostokątne ucha: jedno tuż przy gardzie, drugie mniej więcej na jednej trzeciej długości. Do tych uchwytów biegną dwa rzemienie z pasa – klasyczne dwupunktowe zawieszenie.

Sposób mocowania – prostokątne uchwyty wychodzące bezpośrednio z pochwy, bez pierścieni-obejm – sugeruje raczej pochwę kompozytową, złożoną z deseczek, okładzin i wzmocnień przy gardzieli, zaprojektowaną tak, by przenosić obciążenia. Taka pochwa musiała wytrzymać dynamiczną pracę u jeźdźca: ruch konia, szarpnięcia przy dobywaniu broni, zmiany pozycji (, łatwiejsza do wytworzenia niż kompozytowy łuk). Logika tej konstrukcji jest spójna ze światem stepowych łuczników konnych – Scytów, Sarmatów i ich tracko-pontyjskich sąsiadów – przyzwyczajonych do łuku refleksyjnego i długiej, jednosiecznej broni. Mamy tu zapis konkretnej szkoły wojennej, a nie przypadkowy ornament.

Nowsze katalogi broni z obszaru lasostepu i świata pontyjskiego pokazują, że miecze jednosieczne o profilu zbliżonym do broni z posągu pojawiają się już w VI–III wieku przed naszą erą. Punktem wyjścia są scytyjskie miecze typu „sierpowatego”, z krawędzią sieczną po wewnętrznej stronie krzywizny. W kręgu trackim – mocno przesiąkniętym tradycją hellenistyczną – dochodzi do rozwoju tych form, które następnie wchodzą do arsenału scytyjskiego. W ramach tej samej tradycji pojawiają się również miecze z ostrzem po zewnętrznej stronie krzywizny, przy prostszej jednej krawędzi i dystalnie zakrzywionej krawędzi siecznej, wyposażone w pojedynczy jelec. Są to rozwiązania bardzo zbliżone i – co ważne – udokumentowane już w IV wieku przed naszą erą.

Oznacza to, że typ broni widoczny na idolu ma swoje korzenie w scytyjsko-tracko-pontyjskiej (być może także kaukaskiej) tradycji sięgającej co najmniej IV–III wieku przed naszą erą. Nie ma powodu zakładać, że ta linia rozwojowa zanika nagle wraz z końcem epoki klasycznej – zwłaszcza na peryferiach wielkich centrów. W strefie między Pontem, Karpatami, dorzeczem Wisły i Dniestru całkowicie naturalne jest trwanie starszych form jeszcze w I wieku przed naszą erą i w pierwszych dwóch stuleciach naszej ery.

Różne warianty dwupunktowego zawieszenia pochwy znamy już z prostszych scytyjskich mieczy typu akinakes z IV–III wieku przed naszą erą. Rozwiązania techniczne nie zawsze są identyczne, ale sam pomysł dwóch punktów mocowania jest w tym świecie stary – zdecydowanie starszy niż szable Awarów czy Madziarów. Dwupunkt wpisuje się więc w długą tradycję broni jeźdźców Pontu i nie musi nas automatycznie przenosić w czasy wczesnego średniowiecza.

Ilustracja z opracowania

Il. 6a. Scytyjski miecz z pochwą przystosowaną do dwupunktowego zawieszenia — dwa uchwyty rozmieszczone podobnie jak w późniejszej szabli (zabytek datowany na okres przed naszą erą, zbiory rosyjskie).

Ilustracja z opracowania

Il. 6b. Relief ukazujący dwa punkty mocowania pochwy — materiał porównawczy.

Na tym tle łatwiej zrozumieć, dlaczego omawiany miecz nie jest „typowym” uzbrojeniem Gotów lub Hunów. Zarówno u jednych, jak i u drugich podstawową bronią pozostają długie, proste spathy – miecze obosieczne, o liniowym profilu, bez wyraźnej dystalnej krzywizny. Jednosieczne formy w ich środowisku istnieją, ale są raczej proste, pozbawione tak charakterystycznego późno-machairowego łuku.

Nie przekonuje również próba przypisania tej broni Awarom lub Madziarom. W ich typowym arsenale jelec jest krótki i symetryczny, przypominający krzyżyk, podczas gdy tu mamy wyraźny „dziób” po stronie siecznej. W horyzontach huńsko-alańskich pojawia się charakterystyczna głowica typu ring-pommel – tu nieobecna. Zawieszenie pochwy u Awarów i Madziarów opiera się na pierścieniach, łukowatych uszkach. Pochwa z prostokątnymi uchwytami wyrastającymi bezpośrednio z jej ścian oraz szeroka, późno-machairowa klinga znacznie lepiej pasują do wcześniejszej szkoły scytyjsko-tracko-pontyjskiej, rozwijanej od IV–III wieku przed naszą erą i trwającej spokojnie do przełomu er, niż do świata panonijskich koczowników z VII–X wieku.

Venedi między Pontem a Bałtykiem

Żeby rozstrzygnąć, z jakiego kręgu kulturowego mógł pochodzić bóg przedstawiony na posągu, trzeba zapytać, kto w ogóle mógł stawiać taką „rzeźbę”. W niniejszym szkicu jako hipotezę roboczą przyjmuję, że Venedi z Tacyta, Pliniusza i Ptolemeusza mogą należeć do szerokiej wspólnoty, którą Jordanes w VI wieku opisze jako „jeden lud” o trzech imionach – Venethi, Sclaveni i Antes. Innymi słowy: Venedi są dla tej strefy najstarszą nazwą Słowian zachodnich, a późniejsze Sclaveni i Wenden/Wenden to kolejne etapy tej samej tradycji. Nie jest to „nowa teoria”, tylko konsekwentne potraktowanie tego, co naposał Jordanes.

Pliniusz, Tacyt i Ptolemeusz napisali o Wenedach w I–II wieku naszej ery. Ważne jest, że czynią to już w epoce silnej ekspansji Germanów ze Skandynawii i z półwyspu duńskiego. Germanowie wciskają się wówczas klinem między ludy nadłabskie, nadodrzańskie i nadwiślańskie, przesuwając i mieszając starsze warstwy etniczne, zmieniając układ plemion sprzed I wieku. Opisy Venethów u autorów rzymskich nie pokazują więc „pierwotnego” stanu sprzed tej ekspansji, lecz świat już naruszony, w ruchu. To fotografiie mozaiki, która się przesuwa.

Mimo tego zastrzeżenia źródła te pozwalają wskazać kilka mocnych punktów. Wenedowie siedzą między Wisłą, Karpatami, Bałtykiem i „Sarmacją”, między Fennami a Peucynami. Bałtowie są określani mianem Aestów,Są silnie powiązani z Pontem i ludami sarmackimi, a ich strefa obejmuje dokładnie taki lasostepowy pas, w którym znaleziono posąg. Późniejsze świadectwa potwierdzają ciągłość nazwy: u Jordanesa (VI w.) Venethi, Sclaveni i Antes to trzy gałęzie jednego pnia; we frankijskich rocznikach i kronikach (Fredegar, Annales Regni Francorum) słowiańscy sąsiedzi na wschodzie nazywani są Westetos vel Winidi[1] ; w kronice Helmolda (XII w.) ci sami ludzie to Wenden, a ich centralnym bóstwem jest Świętowit. Słowianie nad Łabą i Hawelą należeli do zachodniej Słowiańszczyzny połabskiej, Helmold teren ten określał jako Marchia Wschodniej Słowiańszczyzny.

Łańcuch Venedi – Ouenedai – Winidi/Wenden tworzy jedną rodzinę nazw, skupioną w pasie między Bałtykiem, Wisłą, Karpatami i Dniestrem. To właśnie w tym pasie – między Pontem a Bałtykiem – jest Zbrucz. Venedi Tacyta i Ptolemeusza okazują się najstarszym świadectwem ludu, w którego strefie posąg ten ma największy sens, zaś Wenden Helmolda i Świętowit z Arkony stanowią późne średniowieczne echo tej samej linii kulturowej.

Zbrucz nie wyznaczał zapewne trwałej granicy etnicznej w dzisiejszym znaczeniu. Stanowił jednak naturalną i umowną linię przejścia między zachodnim światem lasów, wyżyn i karpackich szlaków a coraz bardziej otwartą przestrzenią lasostepu, prowadzącą ku ziemiom zdominowanym przez ludy stepowe. To rozróżnienie pozostaje czytelne do dziś: na wschód od Zbrucza krajobraz i historyczne kierunki powiązań coraz wyraźniej prowadzą ku stepowi. Położenie to sprzyjało przenikaniu wpływów.

Z takiego zestawienia wyłania się obraz Venethów nie jako „dzikusów”, lecz ludu archaicznego, ale nie prymitywnego: pozbawionego miast w stylu śródziemnomorskim i łacińskiego prawa, ale posiadającego bogatą religię, własne sanktuaria i elitę wojenną. Venedi pozostają w ciągłym kontakcie z Imperium – poprzez handel, służbę wojskową, pośrednictwo na szlakach – i funkcjonują jako pośrednicy między Pontem a Bałtykiem. Ich świat jest „stary”, ale nie „prymitywny”. Nie ominęły ich zapewne kataklizmy ekspansji germańskiej, wędrówki ludów i burze wieków średnich.

W tej perspektywie rzeźba jest przejawem lokalnej wysokiej kultury Venethów: trójpoziomowego kosmosu (niebo–ludzie–podziemie), czterotwarzowego boga „jednego o wielu obliczach”, korowodu tanecznego w pasie środkowym oraz broni i czapki o wyraźnie pontyjskim rodowodzie, nie zaś gocko-huńskim czy awarskim. To oryginalny wytwór własnej sztuki, własny system znaczeń, zrozumiały dla społeczności venedyjskiej.

Światowid czy Świętowit

Ilustracja z opracowania

Il. 7. Scena na wazie greckiej – porównawczy przykład ikonografii broni i stroju.

Opis religii Słowian u średniowiecznych kronikarzy zaskakująco dobrze daje się nałożyć na formę posągu. Helmold pisze o jednym „bogu bogów”. Prokopiusz mówi o jednym bogu, stwórcy wszystkiego lub – w zależności od przekazu – władcy błyskawicy. Saxo Gramatyk szkicuje przed oczami czytelnika Świętowita: cztery głowy, róg w dłoni, miecz, święty koń, doroczne święto po żniwach połączone z wróżbami oraz część podstawy posągu ukrytą pod podłogą świątyni.

Idol ze Zbrucza oferuje trójdzielny kosmos, dolną strefę podziemną, której Saxo nie widział, oraz czterotwarzowe bóstwo, które można potraktować jako „jednego uniwersalnego boga ” obejmującego cały świat. Jeśli dopuścić myśl, że róg, chorągwie, konie i pozostałe elementy wyposażenia kultowego mogły mieć charakter ruchomy – pojawiać się i znikać wraz z obrzędem – wówczas forma posągu i opisy kronikarzy składają się w jeden model: filar, wokół której rozgrywa się scena obrzędowa.

W tej logice Świętowit Wendów nie jest wymysłem późnego średniowiecza, lecz znanym imieniem bardzo starego bóstwa venedyjskiego. Już w I wieku naszej ery (lub wcześniej) mógł mieć on swój kamienny odpowiednik, a wiele wieków później stał jako drewniany czterogłowy posąg w świątyni na Rugii.

Zbrucz a Arkona – nawet 1200 lat ciągłości i kataklizmów

Między Idolem ze Zbrucza (datowanym tu roboczo na przełom er) a Świętowitem z Arkony (XII wiek) może być nawet około dwunastu stuleci różnicy. To czas ekspansji Gotów, epoki wędrówek ludów, naporu Awarów, Madziarów, Franków i kolejnych fal germanizacji, a wreszcie chrystianizacji całego otoczenia.

Ekspansja Gotów raczej nie była procesem salonowych negocjacji; zdobywanie ziem oznaczało likwidację przywódców, podporządkowanie lub eksterminację ludności, wielkie przesiedlenia. Późniejsze wieki przynoszą kolejne wstrząsy: nacisk państw chrześcijańskich, krucjaty przeciw poganom nadbałtyckim.

Nic dziwnego, że widzimy różnice. XII wiek to zwieńczenie wielowiekowej wojny z Germanami, moment, w którym ostatnie większe centrum pogańskiej Słowiańszczyzny zachodniej (Rugia) zostaje brutalnie złamane. Nie możemy oczekiwać idealnej tożsamości formy i obrzędów.

Jeśli spojrzeć na to w skali ponad tysiąca lat, Arkona nie tyle „zaprzecza” formie idola, co raczej pokazuje, jak przetrwał i zmienił się świat Venethów/Słowian zachodnich pod prawie nieustanną presją zewnętrzną.

Ostatnie akty tej historii widzimy w kronikach średniowiecznych. Gdy w XII–XIII wieku kolejne centrum pogańskiej Słowiańszczyzny pada pod ciosami Duńczyków i Sasów, część elity – kapłani, wojownicy, możni – szuka schronienia u nadal pogańskich sąsiadów: Prusów i Litwinów. Kronikarze wspominają o takich ucieczkach, a Jan Długosz, piszący już w chrześcijańskiej Polsce, teoretycznie mógł jeszcze rejestrować tę tradycję z pierwszej ręki, przekazywaną przez ich potomków .

Datowanie: od scytyjskich korzeni do przełomu er

Ilustracja z opracowania

Il. 8. Typologia jednosiecznej broni z północnego regionu Morza Czarnego (wg O. Shelekhana).

Pozostaje kwestia daty. Główna linia interpretacyjna wciąż trzyma się „bezpiecznego” przedziału IX–X (czasem aż XII) wieku. Najostrzejsi krytycy widzą w idolu produkt XIX-wiecznej mistyfikacji. W przedstawionym tu ujęciu broń i czapka odsyłają jednak do znacznie wcześniejszego świata: szerokiego horyzontu scytyjsko-tracko-pontyjskiego od IV–III wieku przed naszą erą oraz jego dalszego trwania w świecie sarmackim.

Proponowane tu odczytanie typu broni wiąże jego genezę w późnej epoce klasycznej i według wszelkiej logiki mógł funkcjonować jeszcze przez kilka kolejnych stuleci, zwłaszcza na prowincji. W realiach wczesnego cesarstwa – I–II wieku naszej ery – taki miecz nie wyglądałby jak muzealny eksponat, lecz jak wciąż żywa forma broni, zwłaszcza w strefie lasostepu. Położenie geograficzne (lasostep, korytarz Bałtyk–Południe) i świadectwa o Venethach dobrze pasują do świata przełomu er. Struktura religijna posągu – jeden bóg, cztery strony, trzy poziomy, korowód – harmonizuje z tym, co znacznie później opisują Helmold i Saxo. Wskazuje to raczej na długotrwałą ciągłość motywów niż na przypadkowe podobieństwo.

Opis broni oparty jest na dostępnych dwóch fotografiiach posągu, które nie pozwalają na bardzo precyzyjne pomiary, ale pozwalają, by uchwycić ogólny typ broni, sposób zawieszenia i różnicę wobec uzbrojenia gocko-huńskiego oraz awarsko-madziarskiego. Ostatecznej odpowiedzi co do proporcji jelca i chwytu mogłyby dostarczyć dopiero pomiary oryginału lub modele 3D, które pozostają poza zasięgiem autora. Dla niniejszej hipotezy kluczowy jest ogólny typ broni; identyfikacja konkretnego wariantu miecza – ze względu na dużą różnorodność form – niestety jest obarczona marginesem błędu.

W świetle powyższych przesłanek, mimo wszystko rozsądne wydaje się przyjęcie II wieku przed naszą erą – II wieku naszej ery jako szerokiego horyzontu chronologicznego, z osią w okolicach pierwszego stulecia po Chrystusie. Taki przedział łączy minimalne wymagania technologii broni – której korzenie sięgają VI–III wieku przed naszą erą, a trwanie obejmuje wiele stuleci – z ostrożnością wobec dotychczasowych propozycji datowania.

Nie jest to oczywiście „prawda objawiona”: posąg mógł powstać wcześniej, mógł też być późniejszym, archaizującym dziełem, istnieje też ryzyko błędnej interpretacji typu broni lub zdjęcia ale przy tak zarysowanym zestawie argumentów coraz trudniej uczciwie utrzymywać, że idol „musi” być produktem Madziarów z X wieku lub że na pewno jest XIX-wieczną mistyfikacją.

Filar świata Venethów

Ilustracja z opracowania

Il. 9. Szabla-pałasz, prawdopodobnie węgierska lub awarska, VII–IX w. – materiał porównawczy.

W tej perspektywie posąg przestaje być dziwnym lokalnym bożyszczem, które można zbyć jako romantyczną fantazję lub efekt rzeźbiarskich eksperymentów Awarów spod Lwowa. Staje się filarem świata Venethów – ludu archaicznego, lecz nie prymitywnego – oraz materialnym wyrazem kultury pogranicza między koczownikami a Słowianami zachodnimi. Może być brakującym ogniwem między Venethami Tacyta i Ptolemeusza a Świętowitem Wendów z kronik Helmolda i Saksona.

Jordanes i późna pamięć o Venethach

Jordanes tak opisuje ów lud:

Venetharum natio populosa, quae nunc per diversa loca, licet nunc per varias familias et loca mutentur, principaliter tamen Sclaveni et Antes nominantur.

„Liczny lud Wenetów, który dziś rozproszony po różnych miejscach, chociaż nazwy jego zmieniają się według rodów i siedzib, to jednak głównie nazywa się Sklawenami i Antami.”

I dopowiada:

Ab una stirpe exorti, tria nunc nomina ediderunt, id est Venethi, Sclaveni et Antes.

„Z jednego pnia wywodzą się, dziś trzy imiona noszą: Weneci, Sklawenowie i Antowie.”

Jordanes zaczyna więc od Venetharum natio populosa („liczny lud Wenetów”), a następnie wyjaśnia, że „obecnie” ci ludzie nazywają się głównie Sclaveni i Antes. To najbliższe prostemu stwierdzeniu, że dawni Venethi i późniejsi Sclaveni/Antes należą do tej samej rodziny etnicznej. Jordanes nie formułuje tego wprost jako „Venedi to Sclaveni”, ale opisowo: dawny lud Venethów to Venethi, Sclaveni i Antes.

Sam Jordanes był Gotem – dobrze wykształconym, piszącym już po upadku Zachodu. Wiedza o Wenetach miała dla Gotów znaczenie praktyczne; mógł korzystać z prac Cassiodora i innych autorów, a także z żywej jeszcze tradycji ustnej. Z tego względu jest wiarygodny jako świadek późnoantycznej pamięci o Venethach jako przodkach Słowian. Odnotować też trzeba, że w tamtych czasach Goci systematycznie palili wszelkie archiwa I biblioteki, Cassiodor ratował co się tylko dało.

Nieco wcześniej Wandalowie jako pierwsi w historii wprowadzili — gospodarkę „proekologiczną i klimatyczną”: żelazo pozyskiwali z elementów budowli na terenie Imperium Romanum, ograniczając zapotrzebowanie na nowy wytop, a tym samym emisję CO₂. odzysk surowca odbywał się kosztem materialnego dziedzictwa, którego nie dało się już odtworzyć. To także przestroga dla współczesnych działaczy — dobre hasło nie usprawiedliwia każdej metody.

W literaturze klasycznej pojawiają się także inne ludy o zbliżonej nazwie – Veneti nad Adriatykiem, Veneti galijscy – związani z rzymskim światem śródziemnomorskim. Nie ma prostych dowodów na to, by byli oni „tym samym” ludem, co Venedi znad Bałtyku i z pasma lasostepu. Zbieżność nazwy może być śladem dawnych powiązań handlowych (choćby wzdłuż szlaków bursztynowych), ale rozwikłanie ewentualnych powiązań między „romańskimi i galijskimi” Venetami a „bałtyckimi” Venedi wykracza poza ramy niniejszego szkicu.

Nota o literaturze broni scytyjsko–tracko–pontyjskiej

Podstawowy katalog mieczy i sztyletów scytyjskich rolniczych plemion lasostepu daje O. Shelekhan, Swords and Daggers of the Scythian Forest-Steppe (BAR International Series, 2020), gdzie dobrze widać zarówno zróżnicowanie form (w tym ostrzy o krzywiźnie zewnętrznie siecznej), jak i szeroki horyzont chronologiczny tych typów broni. Uzupełniająco można wskazać m.in. H. Nickel, „About the Sword of the Huns and the ‘Urepos’ of the Steppes”, Metropolitan Museum Journal 7, 1973.

Głos czytelników

Rozmowa pod tekstem

Podziel się uwagą, źródłem lub interpretacją. Każdy wpis jest sprawdzany przed publikacją.

Brak opublikowanych komentarzy. Rozpocznij rozmowę.

Dodaj komentarz

Wysyłając wpis, zgadzasz się na jego publiczną prezentację po akceptacji.

Kontakt

Napisz do autora

Uwagi do tekstu, pytania i informacje o źródłach można przekazać prywatnie. Adres autora nie jest publikowany na stronie.

Autor niezależny
Interesuje się historią i współczesnością. Wczesne dzieje Słowian i Polaków uznaje za ciekawe, lecz niedostatecznie opisane.

Wiadomość jest prywatna i nie pojawi się publicznie na stronie.